Ochodzita, czyli mój banalny sposób na wschód słońca!

Rejony zlokalizowane w Trójwsi Beskidzkiej są urzekające i każdy kto pojawił się tam po raz pierwszy na pewno był mocno zaskoczony. Tak piękne miejsce i łatwo dostępny widok na góry to coś wyjątkowego. To o czym będziemy pisać nie imponuje wysokością, nie ma tutaj szlaków, którymi można podążać, ale dla mnie jest to ciekawe miejsce na wypad z rodziną, aby pobyć samemu, na wschód i zachód słońca. A przy dobrej pogodzie jest bardzo duża szansa, że zobaczymy Tatry.
Trzy małe wsie: Istebna, Koniaków i Jaworzynka. To idealnie współgrający tercet. Jeśli miałbym wybierać swój kawałek ziemi na resztę życia lub na wymarzony domek wypoczynkowy to tam stworzył bym mój azyl.

Już od pierwszych chwil w tym rejonie czułem niesamowitą spójność. Zachwyciłem się. Od tego czasu pojawiamy się tam regularnie. Ania też podziela moje zdanie i razem czujemy się tam jak w domu. Różni się ono od pobliskich miejscowości, które turystycznie biją na głowę (Wisła, Ustroń, Szczyrk)! Ale nasza Trójwieś ma wszystko to czego nie możemy znaleźć w wyżej wymienionych miejscowościach: surowość, kameralny klimat, spokój i cisza.

Potrzebujesz czegoś więcej w górach? Ja nie. Mając to wszystko w zasięgu ręki czuję, że na prawdę odpoczywam. To takie prawdziwe ładowanie akumulatorów, a w tym rejonie jest to niezwykle proste.

W planach mamy przygotowanie konkretnego tekstu tylko i wyłącznie o Istebnej i tamtejszych rejonach, które nadają się na całodzienną wycieczkę. Na pełnym chillu.. ! Dziś, pokażę Ci dlaczego regularnie jeżdżę tam na wschody słońca i dlaczego tam pojawiam się tak często.

Widok z góry Ochodzita na otulone mgłą domy mieszkańców Koniakowa.

Kojarzysz określenie „kraina mlekiem i miodem płynąca”? Jeśli ktoś zapytałby mnie jak w 4 słowach opisałbym tamtejszy region. To właśnie tak.

Wiesz co, czasem lubię wystroić się i pojechać w Beskidy, aby pochodzić sobie nad rzeczką, między ludźmi i zjeść dobry obiad w restauracji. To taka ludzka potrzeba i całkowicie to rozumiem. Jest mi jednak bliżej tam gdzie ludzi nie ma, a to czy jest dobra restauracja i kawiarnia jest mi zupełnie obojętne, wręcz niepotrzebne.

Zdjęcia w tym wpisie mogą być pomieszane, bo starałem się wybierać je spośród kilku moich wypadów, które nieco różnią się od siebie.

Jednak jest coś co zawsze robi na mnie piorunujące wrażenie. I dodaje dodatkowo smaczku tej podróży. Otóż bardzo często o poranku zjawisko, które nazywamy mgłą zalewa mieszkańców Istebnej i Koniakowa. Jadąc wśród zabudowań w tej niższej strefie widoczność jest w granicach kilku metrów. Nie widać zbyt wiele.

Magia dzieje się na szczycie góry – Ochodzita (894 m n.p.m.).

Możecie doświadczyć tego na moich zdjęciach, ale zachęcam do przeżycia na żywo.

Dlaczego wschód słońca na górze Ochodzita to dobry pomysł?

Ten wschód słońca różni się od tych, które spotykamy na szlaku. Najczęściej za nim doświadczymy tego cudownego zjawiska musimy włożyć trochę wysiłku, aby w dane miejsce dojść i zobaczyć to co natura oferuje nam każdego dnia. Wiele osób rezygnuje z tych miłych doświadczeń, bo wiąże się to z reguły długim marszem po szlaku. W dodatku o totalnym zmroku. Nie mówiąc już o tym, że żeby zdążyć na wschód słońca w takie konkretne miejsce trzeba wstać uprzednio wcześnie. Jest to często ponad siły i to też jest całkiem normalne.

Dlatego wypad na górę Ochodzita to bardzo dobra alternatywa. Dla tych, którzy chcą, ale często nie mogą przeskoczyć wewnętrznej bariery. To propozycja easy na wypad w góry, dla tych, którzy szukają wizualnych doznań i doświadczeń bez konieczności wskakiwania w buty trekkingowe.

Oczywiście, można je założyć, żeby lepiej się poczuć! Ale bez nich też sobie poradzimy. Gorzej będzie już bez termosu pełnej herbaty i kanapki niczym hamburger z Maca. To zestaw, który zabieram na każdy wschód słońca i w ten sposób robię sobie ekskluzywne śniadanie.

Trudno opisać co wtedy czuję i ciężko jest to porównać z czymkolwiek.

W tym dniu pogoda nie do końca zagrała. Chmury zasłoniły to na co czekali wszyscy. Jednak panorama i to co wydarzyło się tam nie rozczarowało mnie ani trochę! Domki w dolinie otulone mgłą i ten spokój, który panuje tam niemal zawsze jest tym dlaczego warto tam jechać 🙂

Tablica pamiątkowa dla Ojca Świętego Jana Pawła II, która została wmurowana w głaz. Tuż obok znajduje się też charakterystyczna dla tego miejsca brama.

Tęsknisz za Tatrami, nie masz czasu na kilkugodzinny trekking, masz łatwy dostęp do Beskidu Śląskiego? To ten widok powinien zaspokoić w niewielkim stopniu Twoją tęsknotę… Czy ten widok jest dobry? 

To co muszę zrobić, żeby dostać się w to miejsce to przejechać prawie 60 km! Wyruszam jakieś półtora godziny przed wschodem słońca, bo wiem, że o tej porze na drodze nie będzie żadnych przeszkód. Nie będzie korków w Wiśle, które w ciągu dnia są czymś normalnym i nikogo zamieszkującego w pobliżu to nie dziwi. Jedyny sposób, żeby uniknąć tego to po prostu przejazd wczesnym rankiem lub późnym wieczorem.

Czas na mapie nie uwzględnia wspomnianych korków. Ja wiem, że dotrę na miejsce w ciągu 50-60 minut. To co jest dużym plusem tego rodzaju wyjazdu to to, że jesteśmy z dużą dokładnością zaplanować czas dotarcia na miejsce. Bez zamartwiania się. Zdążę, czy nie zdążę.. A co jeśli zgubię się na szlaku, źle skręcę, albo dopadnie mnie deszcz lub inne niespodziewane ustrojstwo.

W tym przypadku jest dużo prościej.

To co musisz zrobić to ustawić GPS podając odpowiednie współrzędne. Wystarczy wpisać Ochodzita i mapa pokieruje nas dokładnie pod parking zlokalizowany przy bardzo popularnej karczmie w tym rejonie o nazwie pochodzącej od samej góry.

Auto zostawiamy na parkingu przy karczmie (ta sama nazwa co szczyt znajdujący się tuż obok) lub tuż obok drogi. I to może wydawać się dziwne, ale w granicach do 7 minut dochodzimy do miejsca docelowego. Droga prowadząca na szczyt bezleśnej, o kopulastym kształcie góry jest wyłożona płytami ażurowymi.

Charakterystyczną rzeczą, która powinna dać nam pewność, że zmierzamy w odpowiednim kierunku jest widoczna już z daleka wieża przekaźnikowa-telewizyjna usytuowana na samym szczycie wierzchołka.

Po za tym warto wybrać się do wspomnianej Karczmy Ochodzita, która słynie z bardzo dobrej regionalnej kuchni. Wszystko jest bardzo pyszne i nie bez powodu w niedzielę, żeby zjeść tam dobry obiad trzeba uprzednio zadzwonić i zarezerwować stolik.

Karczma pęka w szwach. Zjeżdżają się tam ludzie z okolicy i z całego Śląska. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych miejsc z dobrym jedzeniem w Beskidach. Szczerze polecam zupę pomidorową i placek po zbójnickuJest dużo, smacznie i swojsko.  

Polskie Tatry, dlatego widoku jestem zrobić prawie wszystko…

Zdjęcie zostało wykonane obiektywem Canon 24-70 mm, przy maksymalnym zbliżeniu.  

Tatry na zawołanie

I co powiesz na taki widok? 

Muszę przyznać, że jeśli chociaż raz doświadczysz takiego wschodu słońca to później działa to jak uzależnienie. W Twojej głowie zostaje wspomnienie tzw. kotwica, czyli innymi słowy wiesz jakie emocje towarzyszyły Ci w tej chwili i wschody słońca stają się takim zdrowym narkotykiem. Takie używki to ja mogę brać garściami 🙂

Jak się już domyślasz miejsca gdzie są piękne widoki i są łatwo dostępne najczęściej są oblegane przez ludzi. Na szczycie zawsze znajdzie się grupka osób, którzy czekają na spektakularne doznania i chcą zacząć ten dzień w prosty, ale miły sposób.

Będąc tam już kilkukrotnie jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się, żebym był sam. Przestrzeń jest na szczęście na tyle duża, że każdy znajdzie swój kawałek ziemi. Te lepsze miejsca są zarezerwowane dla najszybszych.

Bądź więc ciut szybciej. Kto szybszy ten ma lepszy widok.

Nasze Tatry są oddalone od najwyższego wierzchołka w Koniakowie o blisko 80 km w linii prostej na mapie.

Co jednak jeśli nagle przyjdzie nam ochota na spontaniczny wyjazd do Zakopanego?

Wiesz jak to jest rozum często mówi nie. To irracjonalne. Ale serce mówi coś innego. I dzieje się coś czego nie było w planach. Gdyby tak się stało to, żeby dostać się na Podhale z tego miejsca trzeba pokonać blisko 133 km. To najkrótsza z tras, którą można pokonać w około 2 godziny i 22 minuty.

W drodze powrotnej złapałem jeszcze w Istebnej takie widoki 🙂 

Zatrzymałem się też chwilę w jednym z moich ulubionych miejsc w Istebnej. Opowiem o nim nieco więcej przy najbliższej okazji. A tak serio? To stworzę wpis o ciekawych miejscach w Trójwsi Beskidzkiej, bo myślę, że warto poznać co ma do zaoferowania to miejsce.

Droga prowadząca do Izby Pamięci Jerzego Kukuczki, który wychowywał się na tamtejszych terenach. Las istebniański jest piękny i wyjątkowy. Słynie z tego, że pierwotnie został stworzony tylko z jednego gatunku drzewa – świerka 🙂

Wpisz zapytanie. Wciśnij Enter aby wyszukać.