Macierzyństwo – to już 2 lata.

Padł pomysł. Zrobimy podsumowanie, które posłuży jako pewnego rodzaju mini wersja pamiętnika. Miło będzie za jakiś czas wrócić do treści i porównać co zmieniło się w przeciągu kolejnych lat. Po za tym kto wie, może jak Maja nauczy się czytać, a blog będzie jeszcze istniał to będziemy mieli wspaniałą okazję powrotu do przeszłości. Dlatego dokumentujemy upływający czas i postępy w rozwoju naszej córki na każdym kroku. To pamiątka dla nas i dla niej.

Pamiętam, że w latach 90′ aparat na kliszę to był niesamowity luksus. Ja zdjęć z okresu dzieciństwa mam bardzo mało. Wyobraź sobie, że z moich chrzcin mam tylko 1 zdjęcie, które jest mocno prześwietlone. Oczywiście w kolorze czarno-białym. Wujek, który w tamtym czasie był w posiadaniu aparatu i w jego roli było upamiętnienie tego dnia prześwietlił kliszę i tylko jedno zdjęcie udało się uratować. Teraz się z tego śmiejemy, ale wierzę, że wtedy nikomu nie było do śmiechu 🙂 Ania ma trochę więcej zdjęć z tego okresu, ale kiedyś wykonanie kilku zdjęć nie było tak proste i oczywiste jak teraz. Już teraz oglądając fotografie wykonane sprzed kilku miesięcy do tyłu widzimy jak poruszają nasze emocje, a co dopiero, gdy oglądać je będziemy za 15-20 lat.

Dlatego zbieraj jak najwięcej momentów z tego okresu, bo one tak jak w reklamie MasterCard są bezcenne.

Nie traktuj tego tekstu jako poradę to tylko nasza subiektywna opinia po ponad 2 latach bycia rodzicami. Może przygotowujesz się do tego etapu, więc może masz ochotę zobaczyć jak nam ten okres dał w kość!  Najgorsze, że nie można nigdzie złożyć reklamacji. Żartuję, wcale nie jest tak źle, ale myśleliśmy, że będzie bardziej kolorowo 🙂

Jeszcze 3 lata temu macierzyństwo, czyli bycie mamą i tatą było dla nas zupełnie obce. Od samego początku była to świadoma decyzja… 🙂 Z reguły przy pierwszym dziecku jest jak z pierwszą jazdą na rowerze popełniamy masę błędów. Przewracamy się. Po to, żeby za chwilę wstać i …. próbować dalej. Nie wychodzi nam, wiec bardzo często towarzyszy nam uczucie zniechęcenia i przygnębienia. Myślisz sobie, ale jak to? Skoro planujemy, przygotowujemy się całym miesiącami, jesteśmy obkuci na blachę, bo przecież na półce leży cała sterta książek o rodzicielstwie, niemowlakach i ciąży. Teoria zawsze mija się z rzeczywistością. W naszym przypadku też tak było. Nie ma odstępstw. To żywy organizm, który rodzi się i z każdym dniem odkrywasz nowe rzeczy, których nie opiszą w nawet najlepszym podręczniku dla młodych rodziców.

Macierzyństwo i odpowiedni moment?

Nie istnieje. Zawsze będzie, albo za szybko, albo za późno. W mojej głowie od zawsze marzyłam o byciu młodą mamą. Kochałam dzieci i od najmłodszych lat opiekowałam się nimi. Nie bez powodu ukończyłam też studia z wychowania wczesnoszkolnego i przedszkolnego oraz mogę oficjalnie sprawować opiekę nad dziećmi do lat 3. Toć to mówi samo za siebie. Nie koniecznie każda kobieta musi mieć to samo podejście i stosunek do dzieci. Po ślubie daliśmy sobie czas, żeby dotrzeć się jako młode małżeństwo i czekaliśmy na ten odpowiedni moment. On chyba tak na prawdę nie istnieje. Tu bardziej chodzi o to czy ktoś jest gotowy, aby wziąć na swoje barki odpowiedzialność za drugiego człowieka. Dużo rozbija się też o instynkt. On nie zawsze idzie w parze z gotowością. Czasem przychodzi dopiero po odcięciu pępowiny w szpitalu, ale pojawi się, jeśli tylko chcesz, żeby był. Nie wchodźmy w polemikę o skrajnych przypadkach i różnego rodzaju patologiach.

Nawet jeśli będą po drodze kryzysy, a będą to bycie mamą jest najpiękniejszą rolą jaką przystało nam pełnić w życiu.

Spinasz się i frustrujesz, bo widzisz matki, które w Twoim odczuciu radzą sobie zdecydowanie lepiej. Na ocenę przyjdzie Ci poczekać przez kolejne lata. To Twoje dzieci podsumują i zweryfikują czy byłaś dobrą, albo złą matką. Starasz się na każdym kroku, chcesz być najlepsza, ale w zasadzie nie masz pewności, że to wszystko da pożądany efekt w przyszłości.

Jesteśmy rodzicami od ponad 2 lat. Jedno w tym wszystkim jest pewne, że pojawienie się dziecka w naszym domu wywróciło nasze priorytety do góry nogami!

To nowy etap życia, nowy rozdział.

Bullshit.

Powiem Ci co ja myślę o książkach, które w odczuciu młodego rodzica są antidotum na bycie idealną mamą i tatą. One są dobre, jeśli wyciągasz z nich podstawowe zasady opieki nad dzieckiem np. przewijanie, kąpiel, pielęgnacja, co unikać, a co włączać do diety dziecka, żeby prawidłowo się rozwijało. W porządku. To przy pierwszym dziecku jest kluczowe i ważne. Ale wróć, słowo idealny wyrzuć na zawsze ze swojego słownika. To największa zmora dla młodych rodziców. To słowo nigdzie nie ma uzasadnienia, a tym bardziej w macierzyństwie.

Nie ma idealnych rodziców (no, chyba, że włączysz instagram – nie rób tego!), tak jak nie ma idealnych dzieci. To bujda i pora zdementować stereotypy, które blokują nas i nie pozwalają czerpać prawdziwej radości z bycie rodzicem. 

Nigdy nasze postępowanie i wychowywanie nie będzie perfekcyjne. Macierzyństwo to sztuka kompromisów. Po drodze popełnimy wiele błędów, pomylimy się nie jeden raz, ale ważne, żeby wyciągać z tego wnioski i świadomie iść dalej. A to wszystko po to, żeby być najlepszą wersją rodzica. 

Tylko ten nie popełnia błędów, kto nie ma swoich dzieci. Już jakiś czas temu zdaliśmy sobie sprawę z tego, że dla naszej Majki to my jesteśmy najlepszymi rodzicami!!!! Przypominamy sobie o tym w trudnych chwilach. Tak jak ona jest naszą najlepszą wersją dziecka, które kochamy nie zależnie od tego czy psoci, robi bałagan, tupie nóżką i próbuje wyprowadzić nas z równowagi. Jest w tym coraz lepsza.

 fot. Ania, nasz prywatny fotograf

Cześć jestem Majka, mam już 2 lata i z każdym dniem świat zaskakuje mnie coraz bardziej. On jest taki wielki? Do tej pory myślałam, że zaczyna się na moim łóżeczku, a kończy na kanapie w salonie. I wiecie co? Już samodzielnie potrafię założyć buciki, ubrać skarpetki, a nawet siusiu robię już tylko do nocniczka. Moi rodzice wciąż nie mogą w to uwierzyć i nie wiem czemu ciągle mi klaszczą, gdy zrobię coś nowego, ale to miłe i nawet mi się to podoba. Najbardziej nie lubię, gdy nie robią tego co ja chcę, wtedy płaczę i kładę się na podłogę, żeby wymusić na nich mój pomysł. A tych mam z każdym dniem coraz więcej! Nie zawsze się dogadujemy, wtedy dochodzi między nami do małych spięć, ale wiem, że mnie kochają, bo ciągle mi to powtarzają. No, czasem mogli być już przestać? 

Niemowlak

Ten etap przebiega bardzo intensywnie. Z jednej strony jest spokojny, ale w tym czasie musimy nauczyć się jak przewijać niemowlę, które jest niczym misiek haribo, do tego dochodzi karmienie, odbijanie, ulewanie… W tym czasie czułem, że ten nasz maluszek jest w 100% uzależniony jest od naszej pomocy. Płacze, śmieje się, rusza tylko tą malutką główką, robi do pampersa i tak w kółko. A kto w tym czasie ugotuje obiad, zrobi pranie i zakupy? To był okres, kiedy staliśmy się ekspertami w organizacji czasu. Spinasz pośladki i z podkrążonymi oczami robisz wszystko, żeby w domu było tak jakby tego wszyscy oczekiwali…? No, właśnie nie. Nie zawsze będzie wyprane, a jeśli będzie to kupa ubrań do wyprasowania będzie rosła niczym Mount Everest! Nie spinaj się, bo w tym czasie masz prawo nie mieć sił. 

Dwu-latek

Nasze dziecko stało się samodzielne. Na szczęście jeszcze nie wszystko jest w stanie zrobić sama. „Ja sama” – to ostatnio najczęstsze słowa, które rzuca Maja w naszym kierunku. Odkąd nauczyła się mówić mamy wrażenie, że mówi na okrągło. Buzia nie zamyka się jej nawet na 5 minut. I kto z obecnych tu rodziców czasem nie wyczekuje momentu, gdy dziecko przechodzi w tryb slow i robi się śpiące? No, no ja wiem Ty nie, ale gdzieś tam słyszałaś.. 🙂  Pomyśleć, że jeszcze ponad rok temu czekaliśmy, aż zacznie mówić i rozumieć. Teraz tęsknimy za okresem niemowlęcym. Czas kiedy leżała w łóżeczku, kręciła główką i słodko mruczała. Już nigdy nie wróci. Ciągle jednak na kartach pamięci naszych smartfonów wracamy do filmów i zdjęć kiedy Maja robiła pierwsze kroki, wypowiadała nieporadnie pierwsze słowa…

Hotel Górski PTTK Kalatówki, wakacje 2019

Uważaj, bo…

Dyscyplina czy bezstresowe wychowanie? Obserwując swoje dziecko, dzieci którymi opiekowałam się w żłobku, lub dzieci swoich bliskich, czy koleżanek – nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. Z jednej strony mówią nie krzycz i nie dawaj klapsów, ponieważ to jest nic innego jak poniżanie dziecka. Wiedziałeś o tym, że gdy uderzysz dziecko, to one nie będzie złe na ciebie, tylko na siebie? Gdy powtarza się to częściej niż powinno, oznacza dla ciebie, że jesteś bezsilna i poddajesz się. Nie chce ci się, albo ….. wiesz co się wtedy dzieje? Twoje maleństwo dorasta w poczuciu niskiej samooceny, jest zastraszone i uwierz mi, w okresie buntu nie przyjdzie do ciebie z żadnym problemem.

Nie stawiaj swojemu dziecku ciągłych blokad. To jest jego czas i nie odbieraj mu dzieciństwa, bo chcesz go uchronić przed całym złem tego świata. Nie strofuj, nie poprawiaj, nie krzycz, gdy coś zrobi źle (nawet jeśli pomaluje ściany kredką!). Zagryź zęby, uśmiechnij się i spokojnie wytłumacz, że maluje się gdzie indziej.

Nie zawsze wyjdzie, ale staraj się.

Z troski o naszą pociechę mamy w sobie coś takiego co nazywa się samokontrolą. Nie rób tego bo …… w miejsce kropek można wpisać tysiące rzeczy. Uważaj, bo: spadniesz, nie biegaj, bo się przewrócisz, zostaw to, odłóż, bo wbijesz sobie do oka, nie wkładaj rąk do buzi. Znasz to? Nie jest łatwo oddać kontrolę i zaufać dziecku, ale po tych ponad 2 latach staramy się robić to coraz częściej. Nawet jeśli coś się stanie to nie wiń się za to, bo to naturalne na tym etapie rozwoju każdego dziecka.

I chociaż czasem ciężko to zaakceptować to po tym okresie wiem, że nasze dziecko i tak wsadzi brudne rączki do buzi, zje piasek, nabije siniaka, może wybije zęba (oby nie!), przewróci się, zrobi dziurę w getrach i będzie robić to przed czym je tak bardzo chronisz. Nie da się. Nasze dziecko ma prawo popełniać błędy. Któż z nas w dorosłym życiu nie popełnia błędów?

Czy Ty nigdy, nie zbiłaś szklanki, nie przewróciłaś się na rowerze, nie zrobiłaś czegoś głupiego z czego dzisiaj nie jesteś za bardzo dumna?

Jednak są dwie strony medalu. Kontrolowana dyscyplina jest dziecku potrzebna jak mleczko z piersi. Wiesz, że gdy rodzice wychowują swój skarb w partnerstwie, ale tym samym nie pozwalają mu na wszytko uczą go tego, że w życiu potrzebna jest cierpliwość. Przede wszystkim – dziecko mając dyscyplinę czuje się bezpiecznie i to nie podlega dyskusji.

Czas biegnie jak szalony…

Czasem nie możemy uwierzyć, że to wszystko dzieje się tak szybko. Czas nie ubłagalnie pędzi do przodu, a my jedyne co możemy zrobić to zachować wspomnienia. Ktoś kiedyś powiedział, że dopiero po dzieciach zobaczysz jak czas ucieka. To prawda. Ten nasz mały bobas to już walcząca o swoje dziewczynka, która każdego dnia zadaje coraz więcej pytań. Świadomy, mały człowiek, który doskonale obserwuje, analizuje i szuka miejsca w tym jakże dziwnym świecie.

Jesteśmy z niej dumni, bo jest wrażliwym małym człowieczkiem, który potrafi rano obudzić nas i powiedzieć „kocham mamę, a Ty tatuś kochasz mamusię”? To jeden z tych momentów w życiu w którym wiesz, że to co robisz, robisz dobrze.

Nie zapominajcie dawać swojemu dziecku miłości czułości, na to nie ma limitu. Udowodnione jest, że dzieci które w dzieciństwie miały multum uczuć, miłości to w dorosłym życiu są bardziej pewne siebie, zdecydowane i tworzą lepsze relacje.

Nie raz się na pewno zastanawialiście się, dlaczego ono nas nie słucha?

Przecież tyle razy powtarzam jedno i to samo. Otóż nasze dzieci nas nie słuchają tylko obserwują. Wyczuwają emocje jak najlepszy psycholog. Pamiętajcie, że przy każdej kłótni, cichych dniach, ten maluch zasługuje, aby wytłumaczyć mu, że tak właśnie wygląda życie. Ludzie choć się kochają, czasem się kłócą, mają gorszy dzień. Nie wolno wychowywać dziecka tylko w dobrych emocjach, ponieważ, gdy dorośnie to nie poradzi sobie w tym trudnym świecie.

Wpisz zapytanie. Wciśnij Enter aby wyszukać.