30 lat minęło. Kolejna dekada za mną! Co teraz?

Autor: TOBIASZ
To już 30 lat. Mój przebieg zmienił się po raz kolejny. Moja ulubiona dwójka (od zawsze bardzo lubiłem tą cyfrę!) została zastąpiona nieznaną mi do tej pory trójką. Z przodu. Mam świadomość, że w ten sposób zamykam za sobą pewien rozdział życia. Pewne rzeczy już nigdy nie wrócą, ale na szczęście pojawią się nowe, żeby rytm życia został zachowany. Co dalej?

Moje trzydzieste urodziny!

30 lat minęło, jak jeden dzień… Dosłownie i w przenośni. I to żadna przesada, ale lekko zmodyfikowane słowa piosenki przy tej okrągłej liczbie nabrały dla mnie zupełnie nowego znaczenia. Rzeczywiście, cofając się wstecz widzę przede wszystkim te najlepsze lata. Momenty. Chwile.

Mam na myśli okres od bycia małym brzdącem biegającym po podwórku z watą cukrową lub wyglądającego co prawie każdy piątek żółtej furgonetki z Family Frost (kojarzysz?), aż po dojrzałego mężczyznę.

Dziś już męża i ojca.

Często przywołując pamięcią wydarzenia z przeszłości masz wrażenie jakby to  miało miejsce wczoraj….? Jesteś w stanie nawet w najmniejszych szczegółach przywołać wybrane wycinki z życia. Ahhhh.

Pozwól, że chociaż na chwilę zaproszę Cię do mojego świata.

Chcę przywołać kilka istotnych faktów i wydarzeń z ostatnich lat mojego życia. Wszystko co stricte związane jest ze mną, moim sposobem bycia, charakterem… Może w ten sposób poznasz mnie jeszcze bliżej niż do tej pory. Gotowy?

 

16 faktów, których nie wiesz o Tobiaszu….

(miało być 30, ale chyba, nie jestem, aż tak interesujący..)

1. Przez 7 lat uczyłem się języka francuskiego…

No i nic. Totalna pustka w głowie. Zaskakujące jest to, że nie potrafię zlepić jednego porządnego zdania w tym języku. Ktoś potrafi wytłumaczyć dlaczego? Może, dlatego, że nauka tego języka we wszystkich klasach odbywała się w dość dziwny sposób.

2. Typowy ze mnie introwertyk.

Ludzie? A co to? Lubię ludzi, szanuję, potrafię słuchać i doradzać. Nie jestem dzikusem z buszu, ale w samotności czuję się dużo lepiej niż w dużej grupie. Czy coś jest ze mną nie tak? Kiedyś martwiłem się i starałem się to zmienić. Dziś, wiem, że tak już musi być. Co nie zmienia faktu, że w mniejszych grupach nie potrafię się bawić, śmiać. Introwertyk ma to do siebie, że pokaże całego siebie tylko, gdy kogoś bardzo dobrze zna.

3. Od dziecka marzyłem o byciu zawodowym piłkarzem.

Za moich czasów co drugi dzieciak na osiedlu miał podobne marzenie. Do pewnego czasu mocno w to wierzyłem. Regularnie trenowałem. Większość mojego dzieciństwa spędziłem na boisku. Dzisiejszy obraz boiska sportowego różni się od tego co działo się jakieś 20 lat temu. To były czasy, gdzie mało kto miał komputer w domu. Nie mówiąc o Internecie, który był bardziej powszechny dopiero, gdy byłem w 6 klasie podstawówki. Żniwa zbierały za to kafejki internetowe. Dlatego większość chłopaków swój wolny czas spędzała na świeżym powietrzu.

Oj, to były czasy. Miło je wspominam.

Wielu chłopaków marzyło, żeby dostać się do klubu sportowego, który w tamtych czasach był na poziomie ligi okręgowej. Przez ostatnie lata i po dziś dzień GKS Pniówek, bo o nim mowa gra w 3 lidze. Po drugim podejściu dostałem się do sekcji trampkarzy (byłem wtedy może w 6 klasie podstawowej, albo 1 gimnazjum, już dobrze nie pamiętam). Kiedyś nabór wyglądał tak, że był jeden dzień w roku, gdzie zjeżdżali się wszyscy zainteresowani. Trwał trening i różne zajęcia, które miały wyłonić najbardziej wyróżniających się zawodników. Nie mam pojęcia jak to wygląda obecnie, ale wydaje mi się, że jest dużo łatwiej dostać się do szkółki sportowej niż kiedyś.

W tym klubie spędziłem 13 lat grając na różnych szczeblach. Zaczynając jako trampkarz, a kończąc jako senior. Miałem przyjemność grać w zespole, który doskonale radził sobie w A-klasie (II zespół GKS Pniówek 74′), trenowałem w III lidze i niejednokrotnie grałem z zawodnikami z tego szczebla.

Kariery nie udało się zrobić, ale nie żałuję ani jednej chwili z tego okresu.

4. Prowadziłem stronę motywacyjną o nazwie dopalacz.org.

Powiem szczerze, że teraz jak na to patrzę to sam zastanawiam się skąd wzięła się nazwa domeny. Może to brzmieć dwuznacznie. Może Cię zaskoczę, ale nie sprzedawałem tam dopalaczy. To była moja pierwsza strona. Nie było wtedy wordpressa i wszystko było budowane na bazie kodu HTML. Po wielu trudach zbudowałem stronę posiłkując się programem o nazwie zajączek.

Co ciekawe strona miała się bardzo dobrze. To był okres gdzie Google miało jeszcze stare zasady SEO i można było na bazie Black Hat Seo (zakazane techniki pozycjonowania) w bardzo szybki i prosty sposób wybić się do TOP 10 najbardziej popularnych fraz w danym temacie.

Wyobraź sobie, że już wtedy jako 15-16 latek miałem stronę z ciekawym ruchem i sprzedając ebooki za pomocą programu partnerskiego (głównie Złote Myśli) zarabiałem ciekawe pieniądze. Już wtedy miałem interesujące propozycje współpracy. Może dlatego, że udało mi się zbudować kilkutysięczną bazę mailingową i mogłem za pomocą 1 maila dotrzeć do kilkuset osób.

Brałem udział w promowaniu wyjazdu na szkolenie Anthony Robbinsa z polską grupą.  Kilka osób z mojego polecenia pojechało na to wydarzenie. Robbins po dziś dzień jest najlepszym trenerem motywacyjnym na świecie. Znasz gościa? Proponuję wyguglować.

5. Kiedyś ważyłem 70 kg.

Serio, serio. I to jeszcze nie tak dawno. Mało znam osób, które by nie zwiększyły swojej wagi w przeciągu kilku lat. Przestałem grać w piłkę i mój proces przybierania dodatkowych kilogramów nagle przyspieszył. Nie ma się co dziwić mój metabolizm spowolnił. To są tego skutki. Ile ważę teraz? Nie powiem 😀

6. Jestem pedantem.

Po raz pierwszy to słowo usłyszałem w 5 klasie podstawówki. Od Pani nauczyciel, która uczyła nas języka polskiego. Na forum całej klasy nazwała mnie, że jestem pedantem. Wiesz co to oznacza? W tym wieku jeszcze mało kto wie co to tak na prawdę oznacza, ale brzmiało co najwyżej dziwnie.

W dużym uproszczeniu jestem osobą, która nie zacznie swojej pracy, gdy wokół panuje chaos i nieład. No tak mam. Nic nie poradzę.

7. Ile razy leciałem samolotem?

Jeden raz. Aż wstyd się przyznawać. Pora to zmienić.

8. Mam chory kręgosłup.

Dyskopatia. Kto zna temat ten wie. Po wykonaniu rezonansu magnetycznego lekarz mnie oświecił. Jest to nic innego jak wysuwający się dysk, który powoduje nieprzyjemny ból. Sztywność kręgosłupa, ból przy dłuższym kucaniu, podczas porannego wstawania, dziwne kłucie. To tak w dużym skrócie.

Problemy zaczęły się, gdy przestałem grać w piłkę. Nie byłem już aktywny, więc wiele z mięśni, które do tej pory pracowały regularnie poszły w odstawkę. Dostały informację, że nie są mi już potrzebne. Nie jestem ekspertem, więc tłumaczę to zbyt nieporadnie, ale jedno jest pewne.

Dyskopatia, czyli problemy z dyskami zostają z nami już na stałe.

9. Moja pierwsza praca.

Myślę, że każdy nastolatek w ten sposób dorabiał sobie do swoich oszczędności. W moim przypadku z reguły był to zawsze pierwszy miesiąc wakacji. Miałem nie wiele ponad 16 lat. Pierwsze doświadczenie zdobyłem przy pracy: układaniu kostki brukowej, prace budowlane, ogrodowe (wtedy naciągnąłem sobie mięsień prosty zlokalizowany pod brzuchem, co wykluczyło mnie na 3 miesiące z gry w klubie) a kiedyś nawet kopałem rowy (tzw. kosmetyka fos w naszej gminie). 

10. Czego nie lubię jeść?

Na szczęście jest prawie wszystkożerny. Nie jestem wybredny i jak muszę to zjem wszystko. Jeśli mam wybór to zdecydowanie nie lubię jeść: kalafiora, szpinaku, flaczków, koperku i pietruszki. 

11. Czego się boję:

– sportów ekstremalnych (np. skok na bungie) – to nie moja bajka.

– pustego portfela 🙂

– wysokich podatków i inflacji,

– ciasnych pomieszczeń.

12. Mam 175 centymetrów wzrostu.

W mojej rodzinie nie ma wysokich ludzi. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem jedną z najwyższych osób w rodzinie. Wiem, jak to brzmi. Może dlatego, że jako jedyny uprawiałem aktywnie sport. To sprawiło, że wyciągnęło mnie ciut wyżej! Ania niestety jest o 2 centymetry niższa niż ja i jakikolwiek wysoki obcas sprawia, że czuje się przy niej jak jej młodszy brat 🙂

13. Kocham książki.

Kocham kupować i czytać. Teraz mocno ograniczyłem zakup nowych książek, ale swego czasu prawie każde wejście do Empik-u, kończyło się na tym, że wracałem do domu z 1-3 nowymi książkami. Obiecałem sobie jednak, że nadrobię zaległości. Że kolejną nową książkę kupię dopiero, gdy przeczytam przynajmniej 3/4 książek z mojej biblioteki.

 14. Jestem górnikiem.

To już blisko 10 lat. Pamiętam moment, kiedy po skończeniu szkoły rozpoczęły się przyjęcia na kopalnię. Planuję w przyszłości napisać książkę, gdzie jeden z rozdziałów będzie poświęcony mojej górniczej karierze. Myślę, że to byłby prawdziwy sztos. To temat na prawdę bardzo śliski i wyboisty.

Technikum Górnicze ukończyłem trochę z przypadku, bo tak na prawdę szkołę średnią rozpocząłem w handlówce. Nigdy nie wiązałem tak długiej przyszłości z pracą na kopalni. Powiem szczerze, że trochę ten etap się wydłużył.

Jeszcze nie jeden raz o tym napiszę. Jest o czym. Chcecie?

Kopalnia KWK Pniówek. 

20190717_002721

Po pracy.

15. Mój pierwszy samochód to…?

Czerwone seicento. Silnik 0,9. To była rakieta, którą bardzo miło wspominam. Tym samochodem jeździliśmy naszą rodziną, później przejął je mój brat (tak, mam starszego brata), a na końcu Ja. Każdy kto miał swój pierwszy samochód wie, że nie ważne jaki ma silnik, czy ma napęd na cztery koła. Wygląd nie ma znaczenia. Ważne jest to, że możesz śmigać gdzie chcesz. Pod warunkiem, że masz kasę, żeby zalać bak.

16. Jestę Tatą.

Od 2,5 roku jestem szczęśliwym tatą, który oszalał na punkcie naszej córeczki. Odkąd pamiętam nasze plany o rodzicielstwie zakładały, że jako pierwszy pojawi się syn. A to dlatego, że to on miał być starszym bratem, który będzie strzegł swojej siostry… No i masz Pan. Jest taka cudowna Majeczka, która ubarwia  nasze życia każdego dnia i sprawia, że mamy więcej sił!!!!

To chyba tyle.

Jeśli dotarłeś do końca to jesteś gość. Przybij piątkę. Gdy tak siedzę i rozmyślam ile już dobrych i złych chwil za mną i zastanawiam się czy cofnąłbym czas..? Czy coś bym zmienił? W wielu przypadkach ludzie mówią, że nie. Doceniają życie i biorą je takim jakie jest. Pewnie znalazłaby się nie jedna rzecz, którą można byłoby poprawić, zrobić lepiej, uniknąć jakiegoś rozczarowania, ominąć porażki.

Z drugiej strony w życiu nie zawsze świeci słońce. To sinusoida, a wzloty i upadki to normalna kolej rzeczy i nie można się przed tym obronić.

Wpisz zapytanie. Wciśnij Enter aby wyszukać.