fbpx

2020, a czarny łabędź. Co dalej? [podsumowanie]

Autor: TOBIASZ
Czy jesteś w stanie ująć w jednym lub dwóch słowach rok 2020? To niewykonalne. Na myśl o ubiegłym roku na usta cisną się tylko same wulgaryzmy. To był rok wielkiej próby. Podsumowanie go nie było łatwe. Można było to zrobić pisząc zwięźle i dosadnie – było do dupy. 

Zbyt wiele wydarzyło się w ostatnich 12 miesiącach, żeby o tym nie wspomnieć.

CZARNY ŁABĘDŹ?

To dwa słowa, które mówią tylko tyle, że w mijającym roku wydarzyło się coś o czym nie śniło się nawet najstarszym pokoleniom. To spadło na nas jak grom z jasnego nieba! Informacja o wirusie zaskoczyła każdego i zmieniła życie każdej żyjącej istoty na tej planecie. Jeszcze kilka miesięcy temu nikt tak na prawdę nie przypuszczał, że jakiś tam virus postawi cały świat na nogi. I tak go ciągnie, ciągnie w dół!

Ach! Ten rok dla wielu ludzi okazał się zabójczy! Zostaliśmy zamknięci w domach. Ograniczono nam wolność i dostęp do podstawowych dóbr człowieka. Wiele biznesów nie przetrwało tej bitwy. Bezrobocie wzrosło, ludzie zaczęli tracić pracę, a tym samym bezpieczeństwo. Większe przedsiębiorstwa albo upadły, albo są na skraju bankructwa (wielce prawdopodobne jest to, że tego typu biznesy zostaną przejęte przez Państwo i zasilą dużą część spółek na rzecz Skarbu Państwa). Podróże za granicę zostały ograniczone do minimum. Klękła turystyka, gastronomia, hotele, pensjonaty, a także wiele mini biznesów offline, które nie mają swojego miejsca w Internecie.

Tamten rok jakby nie patrzeć nie był kolorowy. Ale dla nas istotne musi być to co jest tu i teraz. Bez zaglądania w przeszłość. Musimy odciąć się od tego co było i postawić grubą kreskę!

Takie tam z Przełęczy Liliowe. Patrzę i wypatruję lepszego 2021 roku, fot. Anna Duda

Dobrze czy źle?

Dla nas był to dobry rok! 

Na szczęście nas cała ta plandemia nie dotknęła. Czuję, że to trochę nie wypada, żeby głośno chwalić się szczególnie teraz, gdy wiele osób i firm walczy o przetrwanie! Zdaje sobie z tego sprawę, że to dopiero początek. Może są też osoby, które myślą, że wraz z 1 stycznia wszystkie problemy znikną. Tak wiesz, jak ręką odjął – byłoby super. Rachu, ciachu i nie ma. Obawiam się, że to tak nie działa.

Ja jestem jednak realistą-optymistą. Z dużym naciskiem na to pierwsze. To był rok bardzo rozwojowy. Zarówno dla naszego bloga, który zyskał kolejnych obserwujących i zaliczył duży wzrost ruchu. Statystyki pokazują nam, że idziemy w dobrym kierunku.

Chociaż jedną z wtop 2020 roku był brak systematyczności. Za mało piszę, a jednak to sprawia mi największą frajdę. Tuż za lub tuż obok zdobywania kolejnych górskich szczytów. Jednak duża część czasu i uwagi poszła na rzecz sklepu. Wystartowaliśmy w czerwcu, ale za nim ruszyła sprzedaż i oficjalny start, czekała nas prawdziwa, rzemieślnicza praca u podstaw. To przygotowanie grafik, sklepu (oprogramowanie), szukanie i rozmowy z firmami, które zajmą się produkcją.

Co tu dużo mówić – było ciężko. Wiele rzeczy w życiu wydają nam się proste i banalne do momentu, gdy sami tego nie spróbujemy. Często słyszy się od czujnych obserwatorów i dobrych doradców, że gdybym miał pieniądze to otworzyłbym firmę, biznes życia, kupił hotel, etc. Albo bycie aktorem, piosenkarzem, sportowcem. Wychodzisz na scenę, zagrasz 90 minut w meczu, oddasz jeden dobry skok i zarabiasz krocie! Banalne?

Nie sądzę.

To są lata pracy, sporo wyrzeczeń, regularne treningi, a także spory stres i duża odpowiedzialność.

Liczby nie kłamią – podsumowanie

Pora na trochę statystyk. Liczby zawsze budzą wiele emocji. Ja osobiście lubię cyferki, bo patrząc na nie widzę jaką skalę przybrało nasze marzenie. To pokazuje do ilu osób docieramy z naszymi relacjami. I jaki ma to zasięg! I tak jak na samym początku cieszyliśmy się z każdych pierwszych 10, 20 czytelników tak i teraz jaramy się z każdej nowej osoby, która odwiedziła nasze skromne progi. Cały czas jesteśmy na etapie rozwoju i budowania treści. Mam wrażenie, że cały czas raczkujemy, ale nikogo nie gonimy. Mamy postawiony własny cel i na jego osiągnięcie możemy pracować przez kolejne lata.

To są tylko cyfry i one nigdy nie zastąpią tego z czym wiąże się prowadzenie bloga. Prawdziwą radość sprawiają nam komentarze, że poprzez nasze zdjęcia, relacje i opisy docieracie i poznajecie nowe miejsca na mapie Polski!

Zimowy zachód słońca z panoramą na Świnicę i Kasprowy Wierch.

2021 rok, postanawiam, że popracuję nad:

REGULARNOŚĆ

2020 rok nie był najlepszy pod tym względem. Tu należy mi się mocna reprymenda! Wiele relacji przeszło z tamtego roku na nowy. Z tym już nic nie zrobię! Mogę jedynie nadrobić zaległości i wejść z większym impetem w 2021! Chęci są, ale z doświadczenia wiem, że to nie wystarczy. Jedną z maksym, która będzie mi przyświecała na ten rok to fakt, że lepsze zrobione niż doskonałe. Zgadzasz się? Mój problem polega na tym, że często dopieszczam coś, wracam, poprawiam i czuję niedosyt. Perfekcjonizm? Nie jest dobry. Podobnie jest z weną, czyli czekasz na dogodne warunki i flow, które pozwoli Ci płynąć po klawiaturze niczym Sapkowski.

KONDYCJA

Co z tą kondycją jest nie tak? A no! To jest dopiero temat rzeka. Odkąd pamiętam co roku większość ludzi ma to postanowienie u siebie na liście. Zapał jest, ale on gdzieś ginie wraz z kolejnymi tygodniami Nowego Roku. I tak rok w rok. Ja czuję, że muszę na tej płaszczyźnie mocno popracować. Chociaż w połowie wrócić do formy sprzed kilku lat! To już 5 lat odkąd przestałem grać w piłkę nożną (grałem w klubie, nie z kolegami przed blokiem!). Regularnie trenowałem od 10 roku życia. Sport to była moja perełka, a jednak w ostatnim czasie mocno odpuściłem. Moja kondycja sięgnęła dna i pora coś z tym zrobić! Niech to życzenie pozostanie ze mną nie na rok, ale na dużo, dużo dłużej.

DBAM O SIEBIE

Co? Myślisz sobie, że żartuje! Często w dorosłym życiu zapominamy o wewnętrznych potrzebach, o równowadze, o zachowaniu spokoju i balansu. Mówię o tym, żeby zadbać o siebie mentalnie i kochać siebie. Czuję, że w tym temacie jest sporo do zrobienia! Aby o to zadbać będę praktykował medytację. Ale tak na poważnie, bo już jakiś czas temu liznąłem tej techniki relaksacji i wyciszenia.

DZIAŁANIE + ODWAGA

Tych dwóch rzeczy nigdy za wiele. Czy to nie są te czynniki, które determinują każdy sukces? W życiu, aby iść za marzeniami potrzeba sporo odwagi (z reguły prawie zawsze trzeba iść pod prąd i walczyć z energetycznymi wampirami, którzy na siłę przekonują Cię, że to co robisz nie uda się!) i działania. One tworzę synergię. Mimo wszystko wydaje mi się, że jestem odważny chociaż czasem chowam głowę w piasek i przychodzi zwątpienie – to normalne. Jednak z czasem mam coraz większą odwagę do tego, żeby wywrócić swoje życie do góry nogami!

Za co jestem wdzięczny?

Ktoś z Was posiada dziennik wdzięczności?

Jeśli masz to piona, jeśli nie to polecam założyć.

Z doświadczenia wiem, że różnego  rodzaju pomysły, myśli, które mamy w głowie są ulotne. Jeśli nie zapiszemy ich na kartce papieru to na drugi dzień nie będziemy pamiętać. Zamiast narzekać postanowiłem, że będę zapisywał to za co jestem wdzięczny! 

Dobre czy dobre?

2020, jestem wdzięczny za to, że cała moja rodzina jest zdrowa i wszyscy moi bliscy przeszli tamten rok bez żadnych problemów ze zdrowiem. Jestem wdzięczny, że mimo tych zawirowań na świecie mam pracę i dach nad głową, a problemy finansowe nie są moim zmartwieniem. Za to, że koniec roku pokazał nam, że sklep to był bardzo dobry pomysł, a Wy chętnie sięgacie po nasze produkty.

Dziękuję za wszystkie nowo poznane osoby.

Miałem covida, ale przechorowałem go w miarę dobrze i po tygodniu czułem się już dobrze, a smak wrócił po 7 dniach. 1-2 dni gorączka, bez kaszlu. Na początku myślałem, że to zatoki. Jedynie co zauważyłem to ogólnie byłem rozbity mentalnie.

Cieszę się, że dalej mi się chce prowadzić blog. A co najlepsze, że wciąż do głowy wpadają mi nowe pomysły i wizje.  Wiem, gdzie chce być za kolejne 5 lat. Jestem wdzięczny, że mogę to robić, że moja rodzina jest zdrowa i kochamy się. Dziękuję, że podczas lockdownu mogłem spędzić więcej czasu z moją rodziną. Za każdą chwilę spędzoną w górach. Za wszystkie szczęśliwe wypady i powroty do domu!

Co dalej ze sklepem?

Takiego obrotu sprawy ze sklepem nie spodziewałem się. Mówię o tym, że jak na 6 miesięcy działalności poszło nam całkiem dobrze. Najlepiej pokazały to dwa ostatnie miesiące 2020. Co prawda w tym okresie jest na prawdę gorąco. Bo przecież jest to okres mocno zakupowy. Wiele osób sprawiło sobie lub swoim bliskim prezenty pod choinkę kupując je w grudniu lub na black friday pod koniec listopada.

Jeśli to czytasz i kupiłeś coś od nas to kłaniam się nisko i wysyłam dużo pozytywnej energii. Dziękuję Ci! My w ten sposób mieliśmy dużo roboty, ale pakowaliśmy je z radością dorzucając małe gratisy.

Tak na prawdę dopiero w okresie przedświątecznym zainwestowaliśmy w marketing i reklamę. Nie bawiliśmy się w to na początku, bo przy małej ilości produktów uznałem, że nie ma to sensu. Pierwsze miesiące nie były porywające. Ale liczyliśmy się z tym. Nie ma ruchu w sklepie, to nie ma sprzedaży! Ten ruch w głównym stopniu pochodził z bloga, a także z naszych social mediów.

Każda nowa działalność wiąże się z tym, że o Twoim produkcie, o usłudze, czyli o Tobie musi dowiedzieć się potencjalny klient. Ktoś kto szuka tego co Ty oferujesz. Tego nie przeskoczysz i warto o tym pamiętać. Nie wystarczy stworzyć coś super i schować to w szafie. Musisz wyjść z tym na świat i pokazać to ludziom. Wspominam o tym bo być może przeczytają to osoby, które noszą się z myślą zbudowania czegoś własnego. Może to będzie sklep, a może coś zupełnie innego. Ale ta zasada obowiązuje w przy każdej działalności. 

My każdy zarobioną złotówkę inwestujemy. Więc o zysku i dochodach nie ma mowy. One są, ale nie dla nas. Daliśmy sobie rok, żeby rozkręcić sklep. Licząc, że każdy pieniądz zarówno zarobiony w sklepie jak i ten przyniesiony do domu z mojej pracy na etacie będzie szedł na rozwój.

W 2020 udało się stworzyć kubki, czapki zimowe, skarpetki, koszulki, chusty. I to nasz mały sukces. Wydaje mi się, że to bardzo dużo jak na tak krótki okres czasu. Patrząc na fakt, że nie postawiliśmy wszystkiego na jedną kartę. Nie poszliśmy do banku, nie wzięliśmy żadnego dofinansowania, a pieniądze zainwestowane to prawie nasz prywatny fundusz.

Nasza maksyma, brzmi:

Inwestuj tylko te pieniądze, które możesz stracić. 

To sprawia, że śpisz spokojnie. Owszem, jest stres i nerwy. Ale jeśli stracisz te pieniądze to tylko je stracisz. Nie zapędzisz się w kozi róg, a długi nie przysłonią Ci normalnego życia. Pieniądz to rzecz nabyta.

Na koniec jeszcze kilka niusów co do nowości, które planujemy wdrożyć w 2021. Tu głównie skupimy uwagę na rozwoju podkategorii z koszulkami. To jest jednak najdroższy temat spośród wszystkich produktów. Najbardziej kosztowny, więc w tym roku planujemy wprowadzić nowe kolory koszulek. Nowe wzory, jeśli damy radę. Zastanawiamy się nad koszulkami bawełnianymi, ale też są rozmowy o termoaktywnych, które sprawdzą się latem przy bardziej wymagającym trekkingu. To priorytet.

To co już dawno było w planach może przyjdzie nam zrealizować. Czyli, czapki z daszkiem. Lubię je nosić, jestem fanem czapek. Noszę je zarówno w górach, ale także idąc gdziekolwiek. Nie masz fryzury – załóż czapkę. Mocno ułatwia życie. A tak serio, to dobry gadżet i dobrze sprawdza się przy upalnej pogodzie.

Po za tym wejdą nowe wzory skarpetek i kubków. Zimą natomiast dojdzie nowa kolekcja czapek w stylu minimalistycznym.

Więcej nie obiecuję, ale to co mogę zagwarantować, że będzie się działo!

2021, wchodzimy na pełnym gazie!

Wpisz zapytanie. Wciśnij Enter aby wyszukać.